środa, 19 marca 2014

Zakazane kredyty



W Europie zadłużenie z tytułu kredytów hipotecznych przekracza połowę rocznego PKB. Na świecie jest jednak wiele krajów, w których nieruchomości kupuje się za gotówkę. Może to wynikać z niedostatecznego rozwoju sektora bankowe oraz z zakazów stawianych przez religię.

Wzrost popytu na nieruchomości często jest efektem łatwiejszego i tańszego dostępu do finansowania. Dlatego tak istotny dla nabywców jest poziom bazowych stóp procentowych, który wpływa bezpośrednio na oprocentowanie kredytów hipotecznych. Europejski Bank Centralny utrzymuję obecnie stopę referencyjną na poziomie 0,25%, w Polsce wynosi ona 2,5%. Chociaż w obu przypadkach jest to poziom rekordowo niski, podniesienie oprocentowania w strefie euro do wysokości stawek obowiązujących w Polsce, skutkowałoby znaczącym ograniczeniem akcji kredytowej.

Tani kredyt na 12%?

Są jednocześnie państwa na świecie, w których obniżenie stopy procentowej poniżej 5%, skutkowałoby gwałtownym wzrostem inflacji. Dobrym przykładem, obrazującym taką sytuację, jest Brazylia. W 2003 r. stopa procentowa w tym kraju wynosiła 26%. Przez kilka następnych lat bank centralny Brazylii obniżał ją, dochodząc w 2012 roku do poziomu 7,25%. Spowodowało to boom na rynku hipotek oraz inflację sięgającą 5-7% rocznie, co przy PKB rosnącym w tempie poniżej 5%, stanowiło duży problem dla gospodarki. I chociaż stopa referencyjna została podniesiona, a odsetki od kredytów hipotecznych sięgają już prawie 12%, to w porównaniu z warunkami sprzed 10 lat, dzisiejsze wydają się bardzo atrakcyjne. Podobna sytuacja miała miejsce w Mongolii, gdzie bank centralny zdecydował się obniżyć oprocentowanie kredytów hipotecznych do poziomu 8%, z 18,5% w 2008 roku. W Indonezji zaś z 12% w 2006 roku oprocentowanie zostało obniżone do poziomu 6% w połowie 2013 roku.




Rynki działają też bez kredytów

Nie wszędzie dostępność kredytów na zakup nieruchomości determinuje sytuację na rynku mieszkaniowym. Nie wszędzie także kredyt hipoteczny jest popularną formą finansowania tego rodzaju zakupów. W Indonezji, na przykład, zadłużenie hipoteczne w 2008 roku stanowiło 2,5% rocznego PKB tego kraju. Dla porównania, średnia dla UE to zadłużenie odpowiadające 52% PKB. Innym krajem, w których transakcje są zawierane niemal jedynie z pomocą gotówki są Filipiny. Tam zadłużenie z tytułu kredytów mieszkaniowych w 2012 r. odpowiadało 5,5% PKB. Zbliżona sytuacja panuje w Argentynie, gdzie na skutek kryzysu w 2002 roku, znacząco spadło zaufanie do instytucji finansowych. W efekcie większość transakcji jest dokonywanych za gotówkę, a zadłużenie hipoteczne w 2011 wyniosło zaledwie 1,3% PKB. Dla porównania w Polsce, w 2012 roku, zadłużenie hipoteczne odpowiadało 20,3% PKB.

Zakaz lichwy

Niska popularność kredytów hipotecznych jest przeważnie konsekwencją wysokiego kosztu pieniądza, albo wynika z niskiego poziomu rozwoju sektora bankowego. Ciekawym przykładem mogą być jednak także kraje arabskie, a tam banki działające na podstawie Koranu. Jak bowiem pisze Lech Godziński na łamach portalu obserwatorfinansowy.pl święta księga islamu zabrania czerpania zysków z tytułu odsetek (riba) czy inwestowania w działalności niezgodne z prawem szariatu, czyli np. produkcję alkoholu, handel bronią i narkotykami, hazard, prostytucję czy świńskie rzeźnie.
W takim otoczeniu najbardziej powszechną formą finansowania jest udział. W jego następstwie bank finansuje jakieś przedsięwzięcie, ale czerpie przychody jedynie z wypracowanych zysków (w przypadku strat pokrywa ją proporcjonalnie do wkładu). W przypadku kredytów hipotecznych wygląda to jednak inaczej. W takiej sytuacji bank kupuje wskazaną przez klienta nieruchomość, a następnie pobiera dwie opłaty. Pierwsza to taka, w której użytkownik spłaca bezodsetkowo wartość nabytej nieruchomości. Druga opłata jest pobierana z tytułu wynajmu, co w istocie stanowi wynagrodzenie dla banku. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie wszystkie banki działające w krajach arabskich opierają się na Koranie. Spora część funkcjonuje na znanych nam komercyjnych warunkach. W państwach muzułmańskich znajdziemy bowiem wiele zachodnich banków mających tam swoje zagraniczne przedstawicielstwa.


źródło: informacja prasowa, Lion’s House (Potocki, Turek)

wtorek, 4 marca 2014

PlusBank rozpoczyna kampanię reklamową „Najkorzystniejszego Kredytu Gotówkowego”

PlusBank rozpoczyna kampanię „Najkorzystniejszego Kredytu Gotówkowego” z elementami komunikacji nowej marki banku. Kampania Reklamowa, prowadzona w mediach elektronicznych (m.in. na ipla.tv), telewizji i radiu, ma na celu wypromowanie parametru cenowego kredytu gotówkowego z oprocentowaniem 8%.

"Najkorzystniejszy Kredyt Gotówkowy został" wielokrotnie wskazywany zwycięzcą rankingów, opracowywanych m.in. przez redakcję serwisu Bankier.pl, m.in. w kategorii dostępności i atrakcyjnego oprocentowania kredytu.



 źródło: informacja prasowa

środa, 12 lutego 2014

Nowy bum na pożyczki.


Po czterech latach spadków w końcu – 2013 r. przyniósł wzrost liczby kredytów konsumpcyjnych. Banki i SKOK-i udzieliły ich w zeszłym roku 6,6 mln sztuk, czyli o jedną dziesiątą więcej niż w 2012 r.


6,6 mln kredytów konsumpcyjnych o wartości 70 mld zł udzieliły banki i SKOK-i w 2013 r. – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Co ciekawe, obserwowaną w zeszłym roku poprawę sprzedaży zdecydowanie wyprzedził zwiększony głód na kredyty ze strony klientów. Bowiem już od połowy grudnia 2012 r. klienci zaczęli zdecydowanie częściej niż wcześniej wnioskować o kredyty konsumpcyjne (co widać w BIK w postaci zapytań kredytowych). Z dorównującym popytowi pozytywnym odzewem banków, klienci spotkali się na dobre dopiero w wakacje 2013 r. Nie stało się to bez powodu, właśnie od sierpnia weszły zmiany liberalizujące Rekomendację T odpowiadająca za zasady pożyczania pieniędzy na konsumpcję. Po zmianach, od sierpnia 2013 r. banki mogą na uproszczonych zasadach, nawet wyłącznie na dowód, udzielać kredytów klientom, z którymi mają relacje. W przypadku kredytów ratalnych nawet nieznany klient może starać się o pożyczkę na dowód w wysokości czterokrotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Z punktu widzenia klientów formalności stały się mniej uciążliwe, a dla banków możliwe stało się również kredytowanie osób pozyskujących dochody z szarej strefy.

Roczna sprzedaż kredytów konsumpcyjnych

Źródło: BIK.
Liczba kredytów udzielonych w 2013 r. byłaby jeszcze wyższa, gdyby nie fakt, że klientami na najmniejsze kwoty banki podzieliły się z firmami pożyczkowymi – uważa Andrzej Topiński, główny ekonomista BIK. Zeszłoroczna wartość rynku pożyczek przypadająca na firmy pozabankowe szacowana jest przez nie na ok. 4 mld zł . Tymczasem nisko kwotowe pożyczki – do 4 tys. zł – stanowiły w sprzedaży banków i SKOK-ów 6,3 mld zł. Jeśli chodzi o wartości zeszłorocznej sprzedaży było to jedynie 9 proc., ale w liczbie ich udział był imponujący, bo wynosił 55 proc. Na 6,63 mln wszystkich pożyczek 3,63 mln były zaciągnięte właśnie na sumę nieprzekraczającą 4 tys. zł.

Struktura liczby sprzedanych kredytów konsumpcyjnych według kwoty

Źródło: BIK.

Struktura wartości sprzedanych kredytów konsumpcyjnych według kwoty

Źródło: BIK.

Nie da się ukryć, że na poprawę obrazu rynku kredytów konsumpcyjnych wpłynął też powrót do banków pożyczek ratalnych udzielanych wcześniej przez zależne od banków firmy pożyczkowe (miało to na celu ominięcie restrykcyjnych zasad pożyczania na konsumpcję obowiązujących banki do sierpnia zeszłego roku).

Struktura należności banków z tytułu kredytów konsumpcyjnych w 2013 r.

Źródło: BIK.

Choć wciąż daleko do statystyk z hossy na rynku kredytowym z 2008 r., gdy sprzedawało się blisko 10 mln kredytów, to jednak zmiana na plus jest godna uwagi. Od 2009 r. począwszy do 2012 r. włącznie rynek kredytów konsumpcyjnych odnotowywał spadki zarówno liczbowo jak i wartościowo. Po 2008 r. banki najpierw zablokowały sprzedaż osobom, które zaciągały kredyty na spłatę obsługiwanego już zadłużenia, a później odwróciły się od większości klientów. Zeszły rok okazał się przełomowy i co istotne, jak na razie wzrost sprzedaży idzie w parze z wysoką jakością pożyczek. Według szacunków BIK z zeszłorocznej puli kredytów do straconych (opóźnionych w spłacie powyżej 90 dni) trafi jedynie 4 proc. Tym samym negatywny odsetek będzie podobny do tego jaki banki miały w kredytach konsumpcyjnych z 2011 r., a jednocześnie będzie trzykrotnie niższy niż dla kredytów z 2008 r. i prawie dwukrotnie niższy niż dla sprzedaży z 2006 r.

Finalny udział kredytów straconych (opóźnienie w spłacie przekracza 90 dni)
w portfelach kredytów konsumpcyjnych udzielonych w wybranych rocznikach

*szacunki BIK. Źródło: BIK.

Dane BIK za styczeń dotyczące, jak na razie jedynie wniosków składanych na kredyty konsumpcyjne pokazują, że ten rok również zapowiada się dobrze. Liczba zapytań o pożyczki była o 19 proc. wyższa niż w styczniu 2013 r.
źródło: informacja prasowa